Po co Ci właściwie strona internetowa?

Pierwszy błąd
Pierwszy błąd

GeekCity Seo
Tworząc stronę internetową najczęściej popełniamy jeden, podstawowy błąd. Zapominamy że jest to narzędzie. Takie same jak piła czy młotek. Narzędzia mają to do siebie że same nie wykonują pracy do której zostały przeznaczone, tak samo sprawa wygląda ze stronami WWW. Internet jest pełen niewykorzystanych narzędzi bo każdy z nas już wie że bez własnej witryny, portalu czy sklepu nasza firma sama sobie zamyka drzwi na rzesze klientów. Niestety… aby oni do nas trafili musimy zrobić coś więcej niż ładnie wyglądającą wizytówkę firmy. Nie wierzysz?

Jeżeli strona internetowa jest metaforycznie narzędziem to wyobraź sobie taką sytuację: Kupujesz w sklepie młotek ponieważ Twoim celem jest wbić gwoździe. Po powrocie do domu kładziesz swój nowy nabytek na stole. Idziesz spać, budzisz się rano, pijesz kawę… Czy młotek sam z siebie wykonał zadanie? Jak długo będzie musiał leżeć na stole żeby bez Twojej pomocy sam zadziałał? No właśnie...

Wbijaj gwoździe prawidłowo
Wbijaj gwoździe prawidłowo

Jest kilka dużych, światowych wyszukiwarek internetowych, jednak numerem jeden jest oczywiście Google. Potężne narzędzie służące do kierowania potencjalnych klientów na naszą witrynę. Na temat pozycjonowania stron w tej wyszukiwarce napisano już setki książek. Jedne odkrywają przed nami wiedzę tajemną, drugie są pełne steków bzdurnych, bezwartościowych frazesów i niejasnych wskazówek. Co więc należy robić i od czego więc zacząć? Przede wszystkim zrozumieć samo działanie Google.
“Halo, szukam informacji, czy tu jakieś są?”
Jest milion sposobów na wypromowanie witryny jednak najważniejszy, najtańszy i najskuteczniejszy to dzielić się wiedzą. To właśnie wiedzy szukają tajemnicze “roboty google” przeczesując odmęty internetu a potem wyciągając z nich odpowiedzi dla użytkowników wyszukiwarki. Na to czy nasza strona jest wysoko w wynikach wyszukiwania czy nie wpływają setki różnych czynników i zależności. Zrozumienie ich wszystkich to praca na więcej niż pełny etat. Co więcej te czynniki się zmieniają. Jednak ZAWSZE nadrzędnym celem Google będzie dostarczenie odpowiedzi na zadane pytania i wskazane potrzeby. Tym właśnie jest wyszukiwarka internetowa. Dlatego należy dodawać odpowiednie treści na naszą witrynę, przekonując google że jesteśmy wartościowym źródłem odpowiedzi i tym samym zyskując potencjalnych klientów. Jednak czy wystarczy po prostu napisać kilka mądrych artykułów? Oj, nie, to działa zupełnie inaczej…

Jak dogadać się z Cerberem?
Jest kilka rzeczy które musimy wiedzieć o robotach przeszukujących nasze witryny. Po pierwsze to roboty a nie ludzie, niby takie oczywiste ale ma znaczenie bo skoro robota da się zaprogramować to znaczy że postępuje w jakiś określony sposób. Może on się czasami zmieniać ale raczej w szczegółach, podstawowe założenia pozostają zawsze takie same. Nadrzędną dyrektywą jest poszukiwanie wartościowej i aktualnej wiedzy.

“Przekupnie na targu”
“Przekupnie na targu”

GeekCity Seo Wyobraź sobie że Internet to jedno wielkie targowisko. Każdy kto ma stronę internetową ma tak naprawde własny straganik z produktami. Oczywiście to jak straganik wygląda, jak jest zbudowany, czy inne stragany go polecają ma jaknajbardziej znaczenie.

Jednak targowisko nie jest takie zupełnie normalne. Ludzie którzy tu przychodzą na wejściu są witani przez strażnika. Jak się już pewnie domyślacie strażnik ten ma na imię… tak wyszukiwarka Google. Będzie on zwracał uwagę na wszystko od budowy straganu przez oferowane produkty nawet po odległość jaką będzie musiał przemierzyć klient do Waszego sklepiku. To tylko kilka cech, ale pamiętajmy że dalej jego nadrzędną rolą jest odpowiedź na jakże egzystencjalne pytanie: “Gdzie mogę kupić ogórki?”.

Czy chcemy przekupić strażnika?
Nasz strażnik święty nie jest i chętnie sobie “dorobi” więc można mu podsunąć “parę groszy” i powiedzieć “weź tam kolego wspominaj na wejściu że ja mam stoisko z ogórkami” i on się jak najbardziej zgodzi. Minusem tego rozwiązania jest to że nie tylko my wpadniemy na taki pomysł ale nasza konkurencja także i Google będzie najczęściej wspominało klientom o tych którzy zapłacili mu najwięcej za jednego klienta. Pomijając dużo zależności i zawiłości takiego rozwiązania, jego plusy i minusy to ma ono jedną krytyczną wadę. Google szybko zapomina kto mu płacił. Jak tylko skończymy “podsuwać mu sakiewkę z monetami” to dość szybko o nas zapomni. Co więc zrobić żeby Google o nas pamiętał?

KRZYCZEĆ!
Głośno krzyczeć czyli mówić o tym co oferujemy, wtedy nasz strażnik chciał, nie chciał będzie zmuszony realizować nadrzędną dyrektywę: “prowadź tam gdzie o ogórkach wiedzą wszystko”. I tutaj zbliżamy się do sedna tematu. Bardzo wiele osób robi straszny błąd. O 6 rano przychodzi na to targowisko ze swoim straganem, rozkłada towar i krzyczy: “Ogórki, marchewki, pomidory, świetne, najlepsze, o pomidorach wiemy wszystko, wiemy jak zrobić sałatkę, w gratisie obieraczka do marchewki, jesteśmy super specjalistami od ogórków, marchwi, warzyw…”. Po czym milknie na całe dnie i tygodnie. Google tylko na chwilę zwróci na nas uwagę po czym znów zapomni. Często też w drodze desperacji staramy się nie być kreatywni i kopiujemy teksty z innych stron jeden do jeden (np opisy produktów od producentów). Takie zabiegi są ZUPEŁNĄ STRATĄ CZASU ponieważ jeśli krzyczymy dokładnie to co konkurencja to Google tego nie słyszy. Więc kupowanie gotowych tekstów lub kopiowanie ich z innych stron mija się z celem jeżeli te teksty chodź raz znalazły się już publicznie w internecie.

Podsumowanie
Podsumowanie

Jak więc krzyczeć? Krótko, systematycznie i nie monotonnie. Na początek należy ustalić sobie tak zwaną listę słów kluczowych. Powinna zawierać 50 do 100 fraz pod którymi chcemy żeby znalazło nas Google. Potem REGULARNIE wybierać po 3-4 frazy i wykrzykiwać je PRZYNAJMNIEJ 1-2 razy w tygodniu. Nie musimy od razu bawić się w Sienkiewicza i pisać “Ogniem i Ogórkiem” albo “Potopu pomidorowego”, wystarczą krótkie, regularne wpisy, mające po 5 - 10 zdań zawierających wskazane słowa. Możemy je odmieniać, możemy dodawać do nich ogon (tzw słowa kluczowe z długim ogonem) i powinniśmy je co jakiś czas, co kilka wpisów powtarzać. W ten sposób cały czas będziemy przypominali naszemu strażnikowi o sobie, o tym czym handlujemy a co więcej zbudujemy w nim wrażenie że jesteśmy światowym ekspertem w dziedzinie warzyw (czy jakiegokolwiek innego produktu). Będzie on nas wtedy chętnie polecał, zapraszał do nas klientów i miał naszą stronę ciągle na uwadze.

To rozwiązanie ma specyficzną cechę która jest zarówno plusem jak i minusem dlatego że z jednej strony zbudowanie sobie takiej “opinii” trochę potrwa. Z reguły to okolo 5-6 miesięcy chodź pierwsze rezultaty zobaczymy dość szybko to jednak Google nie od razu zaufać naszej wiedzy. Z drugiej strony jak już nam zaufa to będziemy mogli kontynuować i zdobywać coraz lepszą pozycję lub przestać. Oczywiście jeśli zamilkniemy nasza strona powoli zacznie “tracić” wiarygodność w opinii Google ale słowo POWOLI jest tutaj kluczem. Oznacza to że nie spadniemy w głąb “targowiska” z dnia na dzień tak jak przy wyłączeniu reklam tylko jeszcze przez kilka miesięcy będziemy czerpać z naszej ciężkiej pracy korzyści. I takie rozwiązanie nazywa się właśnie Content Marketingiem. Oczywiście cały proces posiada jeszcze wiele, wiele zależności bo jakość treści też się liczy, sposób pisania, udostępnianie ich w social media,... jednak na ten temat można by napisać dosłownie kilka książek a i tak pewnie o czymś zapomnimy.

Zakończenie
Zakończenie

Wiem że teraz połowa z Was pomyślała “Świetnie, to siadam i pisze”, a druga połowa “Jakim cudem mam na to znaleźć czas prowadząc biznes”. Dla pierwszej grupy która lubi sama się oszukiwać kieruje tylko jedną prośbę i właściwie możemy na tym skończyć bo dalej będzie oferta współpracy która teraz Was raczej nie zainteresuje. Prośba brzmi: “Zapiszcie sobie tą stronę w zakładkach i wródźcie do dalszego czytania kiedy już zrozumiecie ile czasu i wysiłku wymaga takie prowadzenie portalu”. Nie jest to w żadnym razie złośliwość z mojej strony, po prostu rozumiem że każdy musi doświadczyć tego na własnej skórze aby być w stanie zdecydować się na pomoc z zewnątrz. Też kiedyś myślałem: “Kto lepiej opisze moją firmę niż ja sam albo moi pracownicy?”. Za kilka miesięcy zerknijcie na datę ostatniego opublikowanego wpisu na waszej stronie. Jeżeli ta data nie jest sprzed 3-4 dni (a tak niestety będzie w 90% przypadków) to wtedy zapraszam Was ponownie do dalszej lektury, tymczasem szczerze życzę powodzenia. Bardziej doświadczoną grupę zapraszam natomiast do dalszej laktóry. Już nie dużo.

Ile mnie to będzie kosztować?
Ile mnie to będzie kosztować?

Dobra, zaczynamy teraz ofertę czyli po co w ogóle ta strona powstała. Bardzo lubimy czyste zasady więc od razu przedstawię zarys kosztów. Przygotowaliśmy kilka pakietów produktów podstawowych w cenach od 100zł do 350zł brutto na miesiąc oraz oferty ustalane indywidualnie. Nasz copyrighter przydzielony do Waszej firmy będzie regularnie publikował wpisy w oparciu o ustaloną z Wami listę słów kluczowych (pomożemy w jej przygotowaniu). Możecie określić tematykę wpisów, zaznaczyć tematy których chcecie unikać, a jeśli będziecie mieli ochotę opisać coś konkretnego na przykład jakieś wydarzenie w którym brała udział Wasza firma. Wtedy wystarczy podesłać jakieś zdjęcie i krótką notkę z cyklu: “W maju byliśmy na targach XYZ, promowaliśmy nowy produkt ZYX, tu jest fotka, więcej o targach znajdziecie na www… - opiszcie to jak najszybciej”. Oczywiście jeśli nie wyślecie nic takiego to sami wymyślimy temat i dobierzemy zdjęcia.

Jakie tematy są najpopularniejsze? Produkty, wydarzenia, święta, współpraca, polecenia, sławni ludzie, miejsca,... Dzięki temu nie tylko będziecie budować swoja opinię w “oczach Google” ale także tworzyć społeczność waszych odbiorców i klientów. Dla przykładu z pewnością wiecie że ludzie zupełnie inaczej reagują na sensowne i pasujące do profilu Waszej firmy życzenia z okazji świąt niż na krótkie “Wesołego jajka życzy firma X”, chodź często nawet na to drugie zabraknie czasu. Bezwzględnie unikamy tematów drażliwych typu religia i polityka - chyba nie musimy tłumaczyć dlaczego. Jeżeli chcecie spróbować jak to działa to na początku proponujemy umowę na 3 miesiące aby łatwiej było Wam ocenić jak dobrym jest to rozwiązaniem i czego oczekujecie w przyszłości. Poniżej przykładowe oferty chodź zawsze staramy się dopasować jak najbardziej do Waszej firmy.
,

Nasza oferta
Nasza oferta

Starter
100zł - 200złbrutto miesięcznie
Umowa: 3 miesiące
- pomoc w ustaleniu słów kluczowych
- 4-6 artykułów / mc
- możliwość ustalenia tematów
Standardowa
150zł - 300złbrutto miesięcznie
Umowa: 3-6 miesięcy
- pomoc w ustaleniu słów kluczowych
- 6-8 artykułów / mc
- możliwość ustalenia tematów
- zlecanie konkretnych wpisów
- udostępnianie na kanałach SM
GRATIS: - doradztwo w prowadzeniu kanałów SM
Kompleksowa
200zł - 350złbrutto miesięcznie
Umowa: 3 do 12 miesięcy
- pomoc w ustaleniu słów kluczowych
- 8-12 artykułów / mc
- możliwość ustalenia tematów
- zlecanie konkretnych wpisów
- udostępnianie na kanałach SM

Kim jesteśmy?
Kim jesteśmy?

Oliwia Gorzkowska
Oliwia Gorzkowska
Młoda i ambitna, główna copywriterka w Geek City. Skupia się na tworzeniu treści wywołujących odpowiednie emocje u odbiorców, pisuje bloga Geek Factory oraz wykorzystuje kanały Social Media do testowania nowych rozwiązań przydatnych w jej nieszablonowej pracy. Prywatnie wielka miłośniczka zwierząt i jeździectwa.
Daniel Opic
Daniel Opic
Właściciel firmy Geek City i założyciel szkoły dla programistów Geek Factory. Programuje od 18 lat pracując w polsce i za granicą współtworząc projekty wspierające ochronę środowiska, portale społecznościowe oraz informacyjne. Hobbistycznie pisuje artykuły eksperdzkie dla portalu Edutorial.pl
Zainteresowała Was oferta? Potrzebujesz darmowej wyceny, masz pytania?